 |
Szczupaki i śledzie czyli paprykarz szczeciński
Obserwując plebiscyt organizowany przez lokalne media, zastanawiam się, dlaczego inicjatorzy konkursu ograniczyli się tylko do Szczecina, i jaki ma cel to wyróżnienie. Dlaczego ograniczamy się tylko do Paprykarza Szczecińskiego, a nie tworzymy Paprykarza Pomorskiego? Dlaczego lokalne media nie potrafią nadal zauważyć wydarzeń, ludzi, inicjatyw w regionie? Powrócę tu do sprawy odbudowywanych wież kościelnych. Warto, aby szczecinianie i mieszkańcy regionu poznali inne cenne inicjatywy w regionie. Nagrodę w ubiegłym roku otrzymał ksiądz Kazieczko za wkład w odbudowę wieży katedry szczecińskiej, nie wzięto zaś pod uwagę inicjatorów odbudowania Kościoła Mariackiego w Chojnie i dostosowania tamtejszej wieży dla odwiedzających (trzeba tu zauważyć, że mimo podjętych działań, inicjatorzy cały czas czekają na pozwolenie od straży pożarnej). Kilkakrotnie powtarzałem, że taki plebiscyt nie ma większego sensu, jeśli nie pokażemy tego, co warto promować przy tej okazji. Organizatorom pragnę zwrócić uwagę także na niejasne kryteria i ich ciągłe zmiany: nagroda za rok 2005 – za jedno najważniejsze wydarzenie, za 2006 – w kategoriach tematycznych, w 2007 – nagrodzeni w kolejności punktacji, i w 2008 znowu wrzuceni wszyscy do jednego worka. Wiadomo: trudno konkurować z imprezą powstała z kilkumilionowego budżetu. Inaczej będziemy postępować, oceniając inicjatywy społeczne, działalność polegającą na tzw. pracy od podstaw. Dlatego też zwracam się do organizatorów o stworzenie precyzyjnego, przejrzystego regulaminu plebiscytu. Być może takiego jak w 2006 r. - z podziałem na kategorie, bo przecież trudno konkurować ze złotymi medalistami, kiedy ktoś posiada sukces w dziedzinie naukowej.
Dlatego też wracam do formuły z 2006 r., podając 4 moich propozycji:
1. Kultura:
bezapelacyjnie Teatr Kana. Kiedyś Szczecinianie na stadionach
krzyczeli: Pogoń! Pogoń! Pogoń! Teraz czas na zmianę: Kana! Kana! Kana! Teatr
Kana jako jeden z nielicznych podjął wielkie wyzwanie - postanowił
stworzyć tożsamość tego miasta. I nie traktuje tego jako narzędzia do
incydentalnych wydarzeń. W tym wszystkim jest zaplanowane działanie
powiązane ze strategią a zarazem połączone ze spontaniczną inicjatywą,
oscylującą między działalnością profesjonalnego ośrodka - instytucji
kultury a undergroundowej organizacji pozarządowej. Ten kombajn po
prostu się sprawdził. Ich projekty, które ograniczają się do „koncertu
na wodzie” – to praca dla przyszłości naszego miasta i regionu. Warto
tutaj wspomnieć taki projekt jak „W poszukiwaniu tożsamości miejsca”.
Jakże pięknie mówi jeden z organizatorów: „Kiedy myślimy o naszej
pamięci, pierwsze przychodzą obrazy. Zbliżenia twarzy, zarys sylwetki.
Raczej ludzie, niż przedmioty. Zdarzenia poszczególne”. Bo czym jest
dla nas tożsamość, jeśli nie otaczającym nas małym światem. Twórcy
projektu inspirują nas do tworzenia nowego Szczecina. „Port,
przetwórstwo, rozładunki, statki, połowy, ubojnie, chlewy, cielętniki –
wszystko to składało się na codzienność tego, wymarłego obecnie miasta,
w którym w sposób dosłowny życie ludzi zbiegało się ze śmiercią
przemysłowej części miasta”. Jeśli uprzemysłowiona część Szczecina
umiera – czas na przejęcie tej tożsamości i przekształcenie jej w nową.
Dlaczego nie może zostać ustalony strategiczny, przemyślany kierunek
rozwoju tego Szczecina – pod kątem nowych technologii? Czeka na to cały
porzucony dobytek po wielkich zakładach produkcyjnych. Wkrotce może być
za późno – obiekty zostaną rozebrane. Takim przykładem może być
Transformatornia na ulicy św Ducha – dla niej był to już ostatni
dzwonek. Tam powstaje inicjatywa powołania siedziby szczecińskiej
Zachęty. Jaki los czeka Papiernię Skolwin, Hutę, Wieżę na Gocławiu,
Olejownię (jest inicjatywa stworzenia centrum baletu) całego kwartału w
okolicach ulicy Kolumba i oczywiście terenu dawnej szczecińskiej
Stoczni? Ale wróćmy do Kany. W 2009 r. Kana konsekwentnie dalej
realizuje projekt na Łasztowni. Tym razem we wrześniu 2009 r. powstaje
działanie zatytułowane Recykling, w reż. Weroniki Fibich. Dominuje w
nim redukcja, surowość, organiczność. Jednocześnie jest to działanie w
sposób najbardziej bezpośredni wywiedzione z historii i funkcji tego
miejsca – bazujące na jego przemysłowym charakterze i – co jest bardzo
znaczące – zbudowane z artystycznym udziałem pracowników obecnego
właściciela tych terenów, Portu Rybackiego Gryf. Artystka angażuje
zwykłych ludzi do tworzenia, a to jest największa wartość! Sama autorka
tak opowiada o swoim projekcie: „To był dobry czas, intensywny, w pracy
i spotkaniach, w odzyskiwaniu. Słuchałam ludzi tak samo uważnie, jak
dźwięków łowionych w porcie. Wiedziałam, że nie mogę mieć gotowych
rozwiązań. Praca rozpoczynała się od zdefiniowania pojęcia „recykling”,
a następnie odbywało się poszukiwanie indywidualnej przestrzeni
"odzyskiwania" i materii odzyskanej w kontekście miejsca. Tak powstały
działania ludzi portu. Aktorzy jako „odzyskiwacze przestrzeni” wspólnie
zbudowali podstawowe punkty partytury ruchowej, następnie podzieleni na
dwie grupy kontynuowali wypełnianie indywidualnie ścieżek partytury w
kontekście miejsca. Scenografia zbudowana została z surowców wtórnie
użytych”. Projekt „Recykling” nie był próbą nowego wykorzystania
Łasztowni, to było faktyczne zrozumienie miejsca jakim jest Łasztownia.
Wywołanie na nowo emocji i przywrócenie tożsamości miejscu. Uważam, że
umiejętnie zatracono granice rozdzielające aktorów-tancerzy,
aktorów-performerów, aktorów-pracowników portu to przecież kolejny
sukces organizatorów. Twórcy projektu podjęli się żmudnego zadania
„odzyskiwania” nieistniejącej Łasztowni. Na uwagę zasługuje również
autorski projekt Weroniki Fibich z Teatru Kana, która podjęła działanie
z cyklu „W poszukiwaniu tożsamości miejsca”, w kontekście
szczecińskiego Niebuszewa – dzielnicy obciążonej niejednoznaczną i
trudną przeszłością Szczecina.
2. W dziedzinie nauki w
końcu warto wyróżnić prof. Jana Lubińskiego i ludzi z nim
współpracujących za śmiałe przedsięwzięcia naukowe, które przełamują
barierę zaściankowego Szczecina. Dają nadzieję, że można w Szczecinie
rozwijać badania naukowe na skale europejską i światową.
3. Sport. Aż
kusi, aby w dziedzinie sportu wyróżnić znowu Monikę Pyrek. Jednak moim
faworytem jest Pan Piotr Waydyk, nauczyciel wychowania fizycznego w
Krzywinie, wsi w gminie Widuchowa liczącej 700 mieszkańców, inicjator i
jeden z głównych organizatorów Krzywińskej Ligi Biegów Przełajowych i
Międzygminnej Halowej Ligi Piłki Nożnej w Widuchowej w której bierze
udział 21 drużyn. Krzywińska Liga Biegów Przełajowych jest organizowana
od 1993 roku czyli od 16 lat do tej pory odbyły się 34 edycje biegów
krzywińskich. W jednej z edycji wzięło udział 1422 zawodników i 65
placówek oświatowo-wychowawczych. Bez wielkiego zaplecza, sponsorów,
wielkich pieniędzy w małej miejscowości można zrobić wielką masową
imprezę dla dzieci i młodzieży. Przekonać młodych ludzi do uprawiania
sportu. Wyszukać talenty sportowe.
4. Życie społeczne. Kiedy
przez lata obserwowałem życie społeczne w Chojnie – byłem przerażony.
Nie było lokalnych działaczy. Ale od pewnego czasu trwały próby
zarejestrowania stowarzyszenie na rzecz Chojny. I powstało
Stowarzyszenie „Terra Incognita”. Już po kilku miesiącach działalności
Stowarzyszenia wydano pierwszy numer "Rocznika Chojeńskiego" –
czasopisma historyczno-społecznego. Przewodniczący stowarzyszenia –
historyk związany z naszym regionem Paweł Migdalski wyraził nadzieję,
że właśnie dzięki temu czasopismu terra incognita, czyli ziemia
nieznana - przestanie taką być. I takie inicjatywy stołeczne są cenne i
wartościowe. I takie inicjatywy nawet na początku swojej działalności
zasługują na tytuł Szczupaka.
Dodatkowo zwracam się z prośbą o
prezentowanie propozycji z całego regionu. Zapraszam do wyrażania
swoich opinii różnych działaczy lokalnych, samorządowców, dyrektorów
domów kultury i muzeów regionalnych.
Andrzej Łazowski Artysta-fotograf,
działacz społeczny i kulturalny, Pełnomocnik Marszałka Województwa
Zachodniopomorskiego ds. Europejskiej Stolicy Kultury Szczecin 2016,
prezes Stowarzyszenia Czas Przestrzeń Tożsamość, członek Zarządu
Konsorcjum Europejski Region Kultury Szczecin 2016, pomysłodawca
nadania tytułów Honorowego Obywatelstwa Miasta Szczecina takim
postaciom jak: prof. W. Bartoszewskiemu, prof. G. Labudzie, prof. A.
Wolszczanowi, L. Wałesie. Wnioskodawca nadania Nagród Artystycznych
takim artystom jak: K. Bizio, S. Biżkowi, M. Woltmanowi, A. Tomczakowi,
W. Zielińskiemu. Twórca projektu DRZEWKA PAMIĘCI.
|
 |